Ogłoszenia


Zachęcamy wszystkich do przekazania 1% podatku na Grupę Historyczną Guttstadt.
Zebrana kwota zostanie przeznaczona na działania statutowe grupy.

Przekazania środków z tytułu 1% należnego podatku można dokonać wpisując w zeznaniu podatkowym
KRS: 0000260433 i wskazując jako cel szczegółowy: GRUPA HISTORYCZNA.

Wszystkim darczyńcom z góry dziękujemy.


"ŁUPASZKA"

Wszystko co związane z II Wojną Światową 1939 -/- 45

"ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 30 cze 2015, o 16:49

Dokładnie 67 lat temu, 30 czerwca 1948 roku, został aresztowany Zygmunt Szendzielarz, pseudonim "Łupaszka" Dowódca wileńskiego okręgu Armii Krajowej, od 1947 roku dowodził oddziałem partyzanckim na Białostocczyźnie i Pomorzu. Stracony w 1951 roku.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: kilka słów o...

Postprzez ZŁOTY » 2 lip 2015, o 06:47

Mjr. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”

Zygmunt Szendzielarz urodził się 12 marca 1910 roku w Stryju (dzisiejsza Ukraina, obwód lwowski). Był najmłodszym dzieckiem Karola i Eufrozyny z Osieckich, miał dwie siostry i czterech braci. Marian i Rudolf walczyli o Lwów w 1919 (pierwszego odznaczono Krzyżem VM, drugi poległ w walkach), trzeciego z braci, Adama, rozstrzelali w 1943 roku Niemcy za działalność w AK. Przygoda Zygmunta z wojskiem rozpoczęła się w 1931 roku. Po ukończeniu gimnazjum w Styjcu jako ochotnik wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a rok później zakwalifikował się do Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Podczas dwuletniego pobytu tam nie dał się poznać jako wybitny teoretyk wojskowy, ale zyskał renomę znakomitego dowódcy liniowego.

5 sierpnia 1934 roku Szendzielarz ukończył szkołę w Grudziądzu i trafił do 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie w stopniu podporucznika. Istotny był dla Szendzielarza rok 1938, kiedy – wciąż służąc w 4. Pułku – doznał urazu kręgosłupa wskutek upadku z konia i znalazł się w szpitalu; skutki wypadku odczuwał podczas walk w partyzantce. W tym samym czasie poznał swoją przyszłą żonę, Annę, którą poślubił 28 stycznia 1939 roku. Nie było to szczęśliwy związek, para doczekała się jednak córki, której dano na imię Basia. Anna była kurierką AK i została aresztowana w 1943 roku. Niemcy wywieźli ją na roboty w głąb Rzeszy, gdzie zginęła podczas nalotu na Wagenschwend 24 lutego 1945 roku.

Podczas kampanii polskiej 1939 roku porucznik Szendzielarz dowodził 2. szwadronem 4. Pułku Ułanów, który wchodził w skład Wileńskiej Brygady Kawalerii. Zazwyczaj na czele szwadronu służył oficer w stopniu rotmistrza, toteż powierzenie tej funkcji Szendzielarzowi dowodziło uznania dla jego talentów dowódczych ze strony przełożonych. We wrześniu Szendzielarz przeszedł front od Piotrkowa Trybunalskiego aż po okolice Sambora, tocząc wiele bitew i potyczek z nieprzyjacielem. 27 września dostał się do niewoli, prawdopodobnie niemieckiej (jest to zagadka w jego życiorysie), z której zbiegł. Za kampanię został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po zakończeniu zmagań wojennych i nieudanej próbie przedostania się do Francji Szendzielarz wrócił do Wilna. Do 1943 roku, kiedy to zaangażował się na dobre w ruch konspiracyjny, pracował między innymi przy wyrębie lasu i budowie domów robotniczych. Sytuacja rodziny Szendzielarzów w tym czasie nie była łatwa.

W konspiracji

Do konspiracji Szendzielarz wstąpił w 1940 roku. Znalazł się w strukturach tak zwanych Kół Pułkowych i przyjął pseudonim „Łupaszko”. Koła Pułkowe powstały już w 1939 roku, były to związki o nazwach przedwojennych formacji wojskowych stacjonujących w Wilnie, które w grudniu tamtego roku weszły w skład ZWZ. Dowodził nimi podpułkownik Aleksander Krzyżanowski „Wilk”, późniejszy Komendant Okręgu AK w Wilnie. W 1943 roku, jak już wspomniałem, „Łupaszko” na stałe zaangażował się w pracę konspiracyjną. Komenda Wileńskiego Okręgu AK mianowała go dowódcą pierwszego oddziału partyzanckiego operującego na Wileńszczyźnie, oddziału podporucznika Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, który był inicjatorem jego powstania. Oddział ten do sierpnia 1943 roku prowadził spektakularne akcje przeciw Niemcom. Współpracował też z partyzantami sowieckimi, którzy działali na tym samym terenie, ci jednak nie współpracowali uczciwie. W 1943 roku, podczas planowania jednej ze wspólnych akcji, dowództwo oddziału „Kmicica” zostało zamordowane przez Sowietów.

Zadaniem „Łupaszki” po dotarciu do oddziału było odtworzenie jego wartości bojowej. Jego nazwę zmieniono na 5. Wileńską Brygadę AK, potocznie zaś zwano ją „Brygadą Śmierci”. Jej terenem operacyjnym były tereny na wschód od Wilna, a cechą charakterystyczną – ciągłe przemieszczanie się, co utrudniało jego namierzenie i rozbicie. Atakowano całością brygady, która koncentrowała się przed daną akcją. Głównym zadaniem oddziału była ochrona polskich wsi przed grabieżami sowieckimi, a także walka z Niemcami i milicją litewską.

25 stycznia 1944 roku brygada dowodzona przez „Łupaszkę” brała udział w spotkaniu z przedstawicieli strony niemieckiej z dowódcą Wileńskiego Okręgu AK, podpułkownikiem „Wilkiem”, na której rozmawiano o zaprzestaniu przez Polaków działalności antyniemieckiej. Rozmowy zakończyły się niepowodzeniem, jednakże stały się przyczyną bezpodstawnych oskarżeń między innymi pułkownika „Wilka” i Szendzielarza o współpracę z okupantem.

Na przełomie stycznia i lutego 1944 roku w okolicach miejscowości Radziusze rozegrały się wydarzenia, które pokazały siłę brygady i talent dowódczy „Łupaszki”. 30 stycznia nastąpiła koncentracja całego oddziału, o czym jednak dowiedzieli się Niemcy i zaatakowali brygadę znacznie przeważającymi siłami. Dwudniowe walki pod Worzianami przyniosły spektakularne zwycięstwo 5. Wileńskiej Brygady AK, lecz jej osłabienie postanowili wykorzystać Sowieci, aby zlikwidować oddział. Ściągnęli do tego celu znaczne siły, około 1500 partyzantów. Atak nastąpił 2 lutego pod wsią Radziusze, dokąd wycofała się brygada. Wyszła z opresji właściwie bez większych strat, za to duże straty zadała Sowietom – od stu do dwustu partyzantów. Sowieci złamali umowę o nieatakowaniu oddziałów AK. Tymczasem sukcesy brygady w kolejnych miesiącach spowodowały liczny napływ ochotników.

Pojmanie

W Święta Wielkanocne, które w 1944 roku przypadały na 9 kwietnia, „Łupaszko” został schwytany przez Niemców. Sprawa ta jest tym bardziej tajemnicza, że szybko wyszedł na wolność. W PRL-u mówiono – mając na uwadze wcześniejsze rozmowy z Niemcami – że „Łupaszko” kolaborował z okupantem. W ręce Niemców trafił, kiedy udał się do Wilna na rozmowy z podpułkownikiem „Wilkiem”. Podczas wizyty u teściowej, która opiekowała się jego córką, został schwytany przez Litwinów i wydany Niemcom. Aresztowanie miało charakter przypadkowy, przy okazji obławy na inny oddział partyzancki, dowodzony przez szwagra „Łupaszki”, Edwarda Swolkienia „Szaszkę”. W więzieniu w Kownie Szendzielarza traktowano dobrze, Niemcy ponownie zachęcali go do porozumienia o zaprzestaniu ataków na Niemców i wspólnym froncie przeciwko partyzantom sowieckim. „Łupaszko” znów odmówił. istnieją dwie wersje tego, jak udało mu się opuścić więzienie. Jedna mówi, że zdołał uciec z transportu z Kowna do Wilna, druga i bardziej prawdopodobna – że Niemcy go po prostu zwolnili pod koniec kwietnia 1944 roku. Możliwe, że Niemcy chcieli udowodnić chęć współpracy z Wileńską AK. 1 maja 1944 „Łupaszko” wrócił do swojego oddziału i zajął się przygotowaniami do akcji „Ostra Brama” w ramach operacji „Burza”.

Na przełomie czerwca i lipca 1944 roku Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę – operację Bagration. Polskie oddziały partyzanckie przystąpiły zaś do wykonania zadań operacji „Burza”. Celem jej było nękanie wycofujących się Niemców i pokazanie światu przynależności Wileńszczyzny i całych Kresów Wschodnich do Polski. 6 lipca Sztab Wileńskiego Okręgu AK wydał rozkaz o zdobyciu Wilna. 5. Wileńska Brygada AK, licząca w tym dniu około sześciuset partyzantów, zaatakowała miasto Suderwa (nie zaatakowała Wilna, ponieważ nie otrzymała takich rozkazów). W tej sytuacji „Łupaszko” postanowił wycofać się na zachód przed zbliżającym się frontem, nadal atakując Niemców w odwrocie. Pozostanie byłoby zbyt niebezpieczne, Sowieci chętnie zrewanżowaliby się za działalność brygady przeciwko ich partyzantce.

21 lipca brygada dotarła w rejon lasów augustowskich. Tam łączniczka powiadomiła „Łupaszkę” o aresztowaniu „Wilka” i jego sztabu przez Sowietów. Sprawdziły się przypuszczenia o ich nieuczciwych zamiarach. Swoje przekonanie „Łupaszko” wyraził w często cytowanych słowach: „Niech mnie historia osądzi, ale nie chcę, żeby kiedykolwiek nasi żołnierze byli wieszani na murach i bramach Wilna”. Został również poinformowany, że NKWD intensywnie poszukuje jego brygady. Dla zmylenia Sowietów „Łupaszko” zmienił więc jej nazwę na „Brygada Warszawska” i nakazał żołnierzom zmianę pseudonimów. Sam przyjął nom de guerre „Żelazny”. Mimo to 23 sierpnia Sowieci odnaleźli brygadę. „Łupaszko”, choć zapewniany przez Sowietów, że brygada zostanie wcielona do wojska generała Berlinga, rozwiązał oddział.

Rotmistrz „Łupaszko” nie złożył broni. Postanowił walczyć dalej i wraz z niewielką grupą partyzantów po długiej podróży w sierpniu 1944 roku założył bazę swojego oddziału w okolicach Wołkowyska. Nawiązał kontakt z Komendantem Okręgu AK Białystok, pułkownikiem Władysławem Liniarskim „Mścisławem”, który przyjął oddział „Łupaszki”. Ten zaś w krótkim czasie odbudował strukturę 5. Wileńskiej Brygady AK.

10 listopada 1944 roku „Łupaszkę” awansowano do stopnia majora za wyróżniającą się służbę w szeregach wojska w konspiracji. W tym samym miesiącu zdrada jednego z partyzantów spowodowała jednak aresztowania większości członków brygady. Uratowało się około dwudziestu partyzantów, w tym sam „Łupaszko”. Musiał uciekać wraz z oddziałem do obwodu Komendy AK Bielsk Podlaski, ściągnął również z Wileńszczyzny do Bielska teściową i córkę. Zimę 1944/1945 poświęcił na odtworzenie zdolności bojowej 5. Wileńskiej Brygady.

5 kwietnia 1945 roku „Łupaszko” wyznaczył na dzień koncentracji całej brygady. Miała działać w okolicach Bielska Podlaskiego i Wysokiego Mazowieckiego. Głównym zadaniem oddziału było likwidowanie funkcjonariuszy NKWD i UBP oraz żołnierzy Armii Czerwonej, WP i KBW. Unikano walki z większymi siłami przeciwnika. Propaganda komunistyczna przedstawiała oddział „Łupaszki” jako morderców niewinnej ludności cywilnej, co było nieprawdą. Od kwietnia do sierpnia 1945 roku brygada stoczyła również wiele potyczek z żołnierzami LWP.

Ostatnia koncentracja

7 września nastąpiła ostatnia koncentracja brygady. Kilka dni wcześniej „Łupaszko” otrzymał rozkaz o rozwiązaniu oddziału. Ponowne rozformowanie brygady nie zakończyło działalności konspiracyjnej Szendzielarza. Udał się do Gdańska, gdzie działała Komenda Wileńskiego Okręgu AK-DSZ. Po nawiązaniu kontaktu z komendantem, majorem Antonim Olechnowiczem „Podhoreckim”, rozpoczął pracę propagandową. Pod koniec listopada opuścił Gdańsk i udał się do Sztumu, gdzie dalej prowadził działalność propagandową. W międzyczasie rozwiązano Delegaturę Sił Zbrojnych, a w jej miejsce 9 września 1945 roku powołano Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”.

Działalność propagandowa „Łupaszki” nie trwała długo. 26 lutego 1946 roku wydano rozkaz o utworzeniu 6. Brygady Wileńskiej w oparciu o byłym 1. szwadron 5. Wileńskiej Brygady. Oddziałem dowodził podkomendny „Łupaszki”, podporucznik Lucjan Minkiewicz „Wiktor”. Natomiast 14 kwietnia „Łupaszko” odtworzył 5. Wileńską Brygadę AK, mimo oporów Komendanta Wileńskiego Okręgu. Na wiosnę 1946 roku „Łupaszko” dowodził dwoma kadrowymi oddziałami. Jego brygady operowały głównie na terenie Pomorza i walczyły z żołnierzami LWP czy funkcjonariuszami UBP i MO, by rozbrajaniu i rozbijać struktury terenowe reżimowej władzy. Komuniści podtrzymywali w raportach, że partyzanci „Łupaszki” byli bezdusznymi mordercami. Przed nadchodzącym referendum przerzucano coraz większe siły, rozpoczęły się zmasowane aresztowania. Te wydarzenia osłabiały morale partyzantów. Na początku 1946 roku liczebność 5. Brygady nie przekraczała osiemdziesięciu partyzantów, w sierpniu było ich już tylko czterdziestu pięciu. Po represjach na Pomorzu pod koniec 1946 roku „Łupaszko” przeszedł na Białostocczyznę i Podlasie.

Na wiosnę 1947 roku zapadły ważne decyzje w oddziałach dowodzonych przez „Łupaszkę”. Podczas koncentracji w dniach 19–24 marca Szendzielarz zwolnił tych podkomendnych, którzy chcieli się ujawnić. Pozostał z czterdziestoma partyzantami i rozwiązał 5. Wileńską Brygadę AK już po raz ostatni. Pod koniec kwietnia, po spotkaniu z Komendantem Wileńskiego Okręgu AK Olechnowiczem w Warszawie, a także po próbie nawiązania kontaktu przez UBP, „Łupaszko” przedstawił warunki, na których mógł rozwiązać oddział. Sam 29 kwietnia udał się na Śląsk, do miejscowości Królowa w powiecie Głubczyce. Nie zamierzał się ujawniać, sprawował funkcję łącznika pomiędzy 6. Wileńską Brygadą AK a Komendą Okręgu.

W Królowej próbował stworzyć sobie i bliskim namiastki normalnego życia, prowadząc gospodarstwo rolne. Mieszkał tam z towarzyszką życia, Lidią Lwow „Lalą”, podkomendnym „Mieciem” i żoną kuriera „Orszaka”. Jednak pobyt tam trwał jedynie miesiąc. Gdy MO zaczęła interesować się nowymi mieszkańcami, wyjechał z Lidią do Zakopanego. Niestety próba powrotu do cywilnego życia nie udała się. W czerwcu 1948 roku zaczęła się akcja UBP pod kryptonimem „Akcja X”. Aresztowano niemal wszystkich członków Wileńskiego Okręgu AK. 30 czerwca 1948 roku UBP wytropił i aresztował również Szendzielarza, który w tym czasie przebywał w miejscowości Osielec.

Proces

„Łupaszko” najpierw trafił do Myślenic, a później do Krakowa. Następnego dnia przewieziono go samolotem do Warszawy i umieszczono na ulicy Koszykowej, gdzie mieściło się Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Po wstępnych przesłuchaniach został osadzony w więzieniu Mokotowskim przy Rakowieckiej, w Pawilonie X, gdzie przebywał do 8 lutego 1951 roku. Był przesłuchiwany około pięćdziesięciu razy. Najprawdopodobniej nie torturowano go, ponieważ los „Łupaszki” był już przesądzony.

Resort bezpieczeństwa postanowił zorganizować członkom Wileńskiego Okręgu AK pokazowy proces, który rozpoczął się 23 października 1950 roku w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. W ławie oskarżonych oprócz „Łupaszki” zasiedli: podpułkownik Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, kapitan Henryk Borowski „Trzmiel”, podporucznik Lucjan Minkiewicz „Wiktor”, Lidia Lwow i sanitariuszka Wanda Minkiewicz „Danka”. Rozprawie przewodniczył major Mieczysław Widaj, o którym mówiono, że zostawił za sobą mnóstwo krzyży.

Poniższe nagranie przedstawia fragment przesłuchania Szendzielarza przed sądem oraz komentarz z ówczesnych oficjalnych mediów.

https://www.youtube.com/watch?v=da4E6ls4qRY#t=260



„Łupaszkę” bronił adwokat z urzędu Edward Rettinger. Szendzielarz zeznawał w drugim i trzecim dniu rozprawy, która zakończyła się 2 listopada. Spośród postanowionych mu zarzutów przyznał się, że był członkiem nielegalnej organizacji, prowadził walki z partyzantami sowieckimi i że uważał Sowietów za stronę atakującą oraz potwierdził, że jego brygady atakowały funkcjonariuszy UBP, NKWD, PPR i MO, zaznaczając przy tym, że wykonywał rozkazy przełożonych. Zaprzeczył współpracy z Niemcami. Przyznanie się do tych zarzutów wystarczyło do skazania jego i pozostałych na karę śmierci. Jedynie kobiety dostały łagodniejsze wyroki. Do czasu wykonania wyroku „Łupaszko” nie skorzystał z prawa łaski i nadal przebywał w karcerze na Rakowieckiej. Wyrok na „Łupaszce” – de iure kilkanaście wyroków, po jednym za każdy zarzut – wykonano 8 lutego 1951 roku o 20.15, strzałem w tył głowy. Ciało wywieziono na cmentarz komunalny na Powązkach i tam pogrzebano. Nie jest znane miejsce pochowania majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Na koniec chciałbym przytoczyć pewien cytat, który najlepiej podsumowuje postać „Łupaszki”. Są to słowa Stanisława Krupy, który przez pewien czas siedział razem z nim w celi. Uniknął śmierci i po wyjściu z więzienia opisał swoje przeżycia. Tak przedstawił Szendzielarza: „Była taka tradycja, uświęcona reguła, że współtowarzysze celi pomagali jak mogli temu, kto akurat przechodził ostrą fazę śledztwa. (…) Mnie w drugiej fazie śledztwa, a szczególnie w końcówce, kiedy znajdowałem się u kresu sił, pomocą służył major Zygmunt Szendzielarz. W owym czasie nie wiedziałem jeszcze, że było to przesławny „Łupaszko”, dla jednych „brawurowy partyzant”, dla innych „krwawy bandyta”. Dla mnie był on przede wszystkim towarzyszem niedoli, który samorzutnie, bez obawy, że narazi się strażnikom, pomagał temu, co znajdował się w trudnej sytuacji. (…) Był to niewątpliwie nietuzinkowy człowiek”.

źródło:http://armiakrajowa-lagiernicy.pl/mjr-zygmunt-szendzielarz-lupaszka/
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez KOZAK » 3 lip 2015, o 07:50

Śmierć strzałem w tył głowy nie jest godna żadnego oficera... :-( Cześć Jego Pamięci!
Invenire-Salvum
Avatar użytkownika
KOZAK
Generał Brygady
Generał Brygady
 
Posty: 905
Dołączył(a): 8 cze 2014, o 07:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 8 lip 2015, o 07:15

A to taka ciekawostka,może nasza "Dziura" Łupaszki nie jest Łupaszki ?

Zygmunt Szendzielarz do wiosny 1947 roku nie wiedział nic o demobilizacji 3. i 5. szwadronu 5. Brygady Wileńskiej AK, które miały działać na Pomorzu. Misja szwadronu „Lufy” na Warmię i Mazury z października i listopada 1946 roku zakończyła się fiaskiem. Nie nawiązał on kontaktu z pozostałymi szwadronami. Dlatego też „Łupaszko” podjął jeszcze jedną próbę odnalezienia pododdziałów „Zeusa” i „Leszka”. Na teren Warmii i Mazur udał się patrol por. Henryka Mieczkowskiego „Tygrysa”. Początkowo składał się z czterech osób, w trakcie działań powiększył się do ośmiu. Z Białostocczyzny na Warmię i Mazury przemieścił się koleją. Partyzanci występowali jako grupa MO wioząca aresztanta.

Rajd „Tygrysa”
na teren Warmii i Mazur

7 grudnia 1946 roku grupa „Tygrysa” wysiadła na stacji w Szczytnie i jeszcze tego samego dnia znalazła się w pobliskich lasach. Maszerując nocą w trudnym terenie, patrol przeszedł około 45 km i znalazł się pod Olsztynem. Po ominięciu Olsztyna dotarł do Gutkowa, następnie skręcił na północ i udał się w kierunku Dobrego Miasta, nocował w okolicy Bukwałdu. Przez kilka kolejnych dni przebywał na Warmii w rejonie Dobrego Miasta, Ornety, Lidzbarka Warmińskiego. Grupa „Tygrysa” zatrzymywała się na noclegi u ludności dobrze nastawionej do partyzantów. „Tygrys” za noclegi i żywność zawsze płacił tutejszym mieszkańcom. Od 16 grudnia patrol „Tygrysa” wykazywał dużą aktywność jak na tak niewielką grupę. W dniu tym rozbroił posterunek MO i grupę wojska w miejscowości Lubomino (pow. Lidzbark Warmiński). Rozbrojono trzech milicjantów, oficera i sześciu żołnierzy. Zdobyto LMG, 7 PPSz, 3 kbk, MP, 3 pistolety, 14 granatów, 680 szt. amunicji. 23 grudnia w miejscowości Lanien (pow. Lidzbark Warmiński) dokonano rekwizycji w miejscowej spółdzielni. Zatrzymano także samochód z dwoma funkcjonariuszami UBP z Lidzbarka Warmińskiego, jednego z nich – Edwarda Walczaka – rozstrzelano, drugi obiecał poprawę. Tego samego dnia w miejscowości Basino zlikwidowano aktywistę PPR Pawła Rasina
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 8 lip 2015, o 09:11

od lewej: ppor. Henryk Wieliczko ''Lufa'', por. Marian Pluciński ''Mścisław'',
mjr Zygmunt Szendzielarz ''Łupaszko'', plut. Jerzy Lejkowski ''Szpagat'',
ppor. Zdzisław Badocha ''Żelazny". Podlasie, Białostockie 1945 r.)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez zisio8219 » 8 lip 2015, o 19:16

Z bazą wypadową chyba masz rację.
Dla zainteresowanych tematem powojennej partyzantki na terenie Warmii i Mazur.
Obszerne opracowanie o działalności oddziałów "łupaszki" na terenie Warmii i Mazur Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego opublikowane w "Znad Pisy" nr 15.

ZAPOMNIANY EPIZOD Z WALK 6 BRYGADY WILEÑSKIEJ.
PATROL "TYGRYSA" DO BYłYCH PRUS WSCHODNICH (grudzień 1946 - styczeń 1947)
Gdy wiosną 1946 r. 5 Brygada Wileńska, jeden z najsłynniejszych oddziałów partyzanckich powojennego podziemia niepodległościowego, odtworzona w Borach Tucholskich przez majora Zygmunta Szendzielarza "łupaszkę" ponownie podjęła akcję zbrojną, także Mazury i Warmia zostały objęte jej działaniami. Podstawowe siły tej jednostki często operowały zwłaszcza w zachodniej części wspomnianego regionu. Czterokrotnie całe Mazury zostały przemierzone wzdłuż - ze wschodu na zachód i z powrotem - przez pododdział 5 Brygady Wileńskiej dowodzony przez ppor. Henryka Wieliczkę "Lufę". Podczas rajdu przeprowadzonego w wrześniu i październiku towarzyszył "Lufie" osobiście major "łupaszka".
Podczas kolejnego rajdu na Mazury trwającego od 18 października do 20 listopada 1946 r., terenem działania szwadronu ppor. "Lufy" stał się powiat piski i powiaty z nim sąsiadujące. Zadanie ppor. "Lufy" polegało wówczas na przesunięciu się daleko na zachód i dotarciu w rejon lasów purdzkich w pobliżu miejscowości łajsy (na południe od Olsztyna), gdzie miał zlokalizować dwa kadrowe szwadrony 5 Brygady Wileńskiej dowodzone przez ppor. Olgierda Christę "Leszka" i Leona Smoleńskiego "Zeusa". Następnie miał doprowadzić wspomniane jednostki do majora "łupaszki”, przebywającego przy oddziałach 6 Brygady Wileńskiej kpt. Władysława łukasiuka "Młota", operującej w tym czasie na terenach nadbużańskich powiatu Bielsk Podlaski. Misja ppor. "Lufy" nie powiodła się, bowiem obaj dowódcy zdecydowali się rozformować swe oddziały jeszcze na terenie Borów Tucholskich, będących główną bazą ich działalności.
Podczas przemieszczania się przez powiat piski szwadron ppor. "Lufy", liczący już tylko 11 żołnierzy, poruszający się przy pomocy zdobycznego samochodu ciężarowego, wykonał kilka znaczących akcji zbrojnych. Gdy 28 października 1946 r. w zasadzce na szosie Szczytno - Rozogi zdobyli 160 litrów benzyny, zdecydowali się dokonać dalszego uzupełnienia zaopatrzenia w Rozogach. Gdy przed południem szwadron "Lufy" wjechał do miasteczka, obiektem jego ataku stał się przede wszystkim posterunek MO. W Wyniku zaskoczenia został on opanowany bez walki. Ze spółdzielni zabrano potrzebną partyzantom żywność - głównie konserwy. Następnie grupa ppor. "Lufy" pojechała do oddalonego o kilkanaście kilometrów Lipowca, gdzie także rozbroiła posterunek MO oraz dokonała rekwizycji w urzędzie gminy i spółdzielni. Pościg zorganizowany przez UB dotarł do miasteczka Rozogi już w półgodziny po opuszczeniu go przez partyzantów. Gdy partyzanci "odskoczyli" z Lipowca na teren powiatu Nidzica, zostali zlokalizowani przez grupę operacyjną UBP i MO na kolonii Jankowo. Zdołali oderwać się od pościgu bez walki i kontynuowali odwrót. Po opuszczeniu szosy Wielbark - Jedwabno, na bocznej drodze pod wsią Rękownica, ppor. "Lufa" zdecydował się urządzić zasadzkę na jadący jego tropem jeden z pododdziałów grupy pościgowej (samochód z 18 funkcjonariuszami plutonu operacyjnego KP MO ze Szczytna). Pomimo znaczącej przewagi liczebnej ze strony "resortu", akcja powiodła się w pełni. Ostrzelani i obrzuceni granatami milicjanci po stracie kilku zabitych i rannych poddali się (zginął m.in. komendant powiatowy MO ze Szczytna, chor. Kazimierz Jarzębowski). Ze strony partyzantów został śmiertelnie ranny odłamkiem granatu kpr. Henryk Wojczyński "Mercedes".
Szwadron "Lufy" "odskoczył" po walce na teren powiatu olsztyńskiego, skutecznie gubiąc pościg UB. Ponownie pojawił się w powiecie piskim w końcu pierwszej dekady listopada 1946 r., gdy wracał z lasów purdzkich na Podlasie.
W dniu 9 listopada założył zasadzkę na szosie Szczytno - Rozogi, w celu zdobycia niezbędnej do dalszego "odskoku" benzyny. Doszło wówczas do niecodziennego zdarzenia, które ppor. "Lufa" tak opisał w swoim dzienniku:
Z rana wyjeżdżamy na szosę znów za benzyną. Zatrzymujemy samochód z Anglikami. Nie chcą nam ani sprzedać, ani dać paliwa. Jeden z nich mówi, że "Anders gut i partizan gut, a benziny malo". W sentymenty bawić się nie mogliśmy, benzyny część wzięto. Wycofanie na Annuszewo. Po południu żegnamy oszronione Prusy i zawracamy w "swoje" białostockie. Trasa ta sama. Oddajemy samochód szoferom, a sami się "spieszamy". Przeprawiamy się przez Narew i stajemy na postój w kolonii Rudniki Kurpiki.
Jeszcze raz partyzanci spod znaku majora "łupaszki" pojawili się na Mazurach w grudniu 1946 i styczniu 1947 r. Tym razem zapuścił się tu patrol podlegający dowódcy 6 Brygady Wileńskiej - kpt. Władysławowi łukasiukowi „Młotowi". Został on sformowany w październiku 1946 r. na terenie gminy Boćki w powiecie Bielsk Podlaski. Początkowo składał się on z czterech żołnierzy miejscowego ośrodka WiN, dowodzonego przez plut. Eugeniusza Korzeniewskiego "Ryga", przekazanych do 6 Brygady Wileńskiej. W trakcie działań powiększył się o kolejne trzy osoby. Patrol, zamaskowany jako pododdział ludowego WP, przerzucił się koleją na Mazury (trasa Niewodnica -Białystok- Szczytno) i objął swą działalnością teren byłych Prus Wschodnich penetrując je w ciągu dwóch miesięcy dość głęboko (pow. Szczytno, Lidzbark Warmiński, Nidzica, Olsztyn, Pisz).
Z dokumentacji WUBP w Białymstoku wynika, że celem działania "zimowego" patrolu 6 Brygady Wileńskiej na Mazurach - było przede wszystkim zwiadowcze rozpoznanie panujących tam warunków, a także nawiązanie kontaktu z żołnierzami AK-WiN z powiatu Bielsk Podlaski, którzy zamieszkali na tym terenie. Można też domyślać się, że w grę mogło wchodzić też zdublowanie wcześniejszej misji 4 szwadronu ppor. "Lufy". Zapewne mjr "łupaszka", który początkowo negatywnie ocenił przebieg ostatniego pruskiego rajdu tej jednostki, chciał uzyskać jakąś informację o losie szwadronów 5 Brygady dowodzonych przez "Leszka" i "Zeusa". Przypomnijmy, że ppor. "Lufa" nie odnalazł ich w oczekiwanym rejonie lasów purdzkich - gdyż w ogóle tam nie dotarły, bowiem ich dowódcy podjęli samodzielną decyzję o rozformowaniu podległych sobie jednostek. Być może intencją dowódcy 5 Brygady Wileńskiej było też dalsze zbadanie możliwości działania na terenach Warmii i Mazur. Były one słabo zaludnione i pokryte lasami, wydawało się, że można tu prowadzić partyzantkę nie wywołując masowych represji wobec ludności, tak jak miało to miejsce w Białostockim, Warszawskim i Lubelskim. Zastępca szefa PUBP w łomży ppor. Rewucki w swym "Raporcie specjalnym" dotyczącym działalności patrolu "Tygrysa" stwierdzał, że: "Zadaniem jego było pojechać do Szczytna i zbadać teren i przeprowadzić wywiad jak na terenie i powrotna droga do Bociek przez powiat łomżyński. Warto zwrócić uwagę, że około półtora roku później, gdy oddziały 6 Brygady operujące na Podlasiu znalazły się w wyniku operacji sił MBP i wojska w wyjątkowo ciężkiej sytuacji, mjr "łupaszka" zalecał por. "Młotowi" przerzucenie całości sił 6 Brygady znajdujących się w polu właśnie na teren b. Prus Wschodnich. Odwoływał się przy tym do znajomości tego rejonu przez ppor. "Lufę".
Funkcję dowódcy patrolu powierzono plut. Henrykowi Mieczkowskiemu vel Kulawiakowi "Tygrysowi". Ponadto w skład grupy wchodzili: kpr. pchor. Tadeusz Warecki ,,Anglik", Stefan Lekler "Ryś", Jan Cymerman "Jaś", Bolesław Czubaszek vel Czubaszew "Czarny", Mieczysław Smorczewski "Słowik", Henryk Smorczewski "Sroka", "Kubuś", i Anna Werkowska "Hanka" (trzy ostatnie spośród wymienionych osób dołączyły już podczas działań na Mazurach na terenie powiatu lidzbarskiego). Większość uczestników patrolu miała już za sobą doświadczenia w służbie partyzanckiej. Dowódca patrolu, który w stopniu podoficerskim w latach 1945-1946 służył w 49 pp LWP, po porzuceniu komunistycznych szeregów dołączył do patrolu bojowego "Kreta" w Obwodzie WiN Bielsk Podlaski (podczas "zimowego rajdu na Mazury występował jako porucznik, w rzeczywistości miał tylko stopień plutonowego z LWP). Także jego zastępca, ,,Anglik" miał kilkutygodniowy staż w partyzantce WiN. "Jaś" w 1945 r. służył w oddziale leśnym AKO ppor. Władysława Wołoncieja "Konusa" operującym w Puszczy Białowieskiej i 5 Brygadzie
Wileńskiej, a w 1946 r. w patrolach WiN. Bracia Smorzewscy przed przeniesieniem się na Mazury byli żołnierzami AK-WiN w powiecie bielskopodlaskim. Patrol "Tygrysa" jako samodzielna grupa bojowa został wyodrębniony ze składu grup dyspozycyjnych Obwodu WiN Bielsk Podlaski w październiku 1946 r. Pierwsze ślady jego działalności odnajdujemy w listopadzie tegoż roku
w postaci pokwitowań z dwóch akcji zaopatrzeniowych dokonanych na terenie powiatu bielskopodlaskiego w placówkach służby leśnej. Do operacji na terenie Prus wyruszył w dniu 5.12.1946 r. z rejonu Bociek. Początkowo jako środek transportu wykorzystywał pociągi, co było możliwe, gdyż początkowo występował jako patrol ludowego WP kontrolujący pasażerów, potem zaś jako konwój transportujący aresztanta.
Patrol "Tygrysa” pokonał trasę wiodącą szlakiem kolejowym Niewodnica Korycka - Białystok - Szczytno i zgodnie z planem wysiadł z pociągu w tej ostatniej miejscowości w dniu 7 grudnia 1946 r. Potem poruszał się pieszo lub przy pomocy zdobycznych samochodów. Ze Szczytna marszem pieszym osiągnął teren Olsztyna, skąd przesunął się do powiatu lidzbarskiego. Maszerowano nocami, bez mapy - kierując się wyłącznie kompasem, w trudnych warunkach terenowych i atmosferycznych (jak zapisał "Tygrys" – "Mróz nie do wytrzymania”). Patrol za wszystko płacił ludności, zaś "Tygrys" prowadził dokładną rachunkowość dochodów i wydatków, według wzoru przyjętego w pododdziałach 6 Brygady Wileńskiej. W ciągu dwóch miesięcy działalności w Prusach przychody grupy wyniosły 8.800 zł (1.800 zł zabrano w dwóch spółdzielniach i 7.000 zł napotkanym dezerterom włóczącym się po wioskach), zaś koszty utrzymania nie mniej niż 12.130 zł. Można sądzić iż oprócz przychodów uzyskiwanych na miejscu patrol musiał posiadać jakieś fundusze organizacyjne, zabrane na drogę. Lecz i tak w jego budżecie występował deficyt, jako że "Tygrys" odnotował - "Od Jasia pożyczono 650 zł”.
Podczas pobytu na Warmii patrol dokonał kilku akcji - 16 grudnia 1946 I rozbrojono posterunek MO i grupę wojska w gminnej miejscowości Lubomino pow. Lidzbark Warmiński. W dniu 23 grudnia 1946 r. wykonano wypad na miejscowość Lunen (łaniewo), gm. Runowo pow. Lidzbark Warmiński, gdzie obiektem, akcji stała się spółdzielnia, z której zabrano potrzebne patrolowi zaopatrzenie. Dodatkowym elementem działań stało się zatrzymanie samochodu osobowego z dwoma funkcjonariuszami PUBP w Lidzbarku i szoferem PPR - owcem (jeden z funkcjonariuszy - członek PPR Edward Walczak - został rozstrzelany w odległości 7 km od Lunau). Drugiego - Tadeusza Lewandowskiego - który obiecał "poprawę" wcielono do grupy nadając mu pseudonim "Wyzwoleniec" (uciekł po tygodniu). "Tygrys" skorzystał ze zdobycznego samochodu, a zapewne także z zeznań rozbrojonych funkcjonariuszy, i w nocy 23/24 grudnia pojechał do miejscowości Basinowo, skąd zabrał aktywistę PPR Pawła Rasina sprawującego funkcję zastępcy przewodniczącego obwodowej komisji wyborczej w gminie Gietrzwałd. Został on rozstrzelany.
święta Bożego Narodzenia 1946 r. patrol "Tygrysa" spędził w lesie. Jego dowódca odnotował dobry nastrój partyzantów pomimo ciężkich warunków bytowych. Unikanie postojów we wsiach było krokiem bardzo rozsądnym, gdyż w terenie działalności patrolu operowały oddziały wojska. W tym czasie "Tygrys" odnotował w swych zapiskach, że już 20 grudnia uzyskał wiadomość od "pewnych osób", iż informacje na temat jego patrolu zostały rozesłane do wszystkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, jednak "pościg był nieduży". Z jego dalszych zapisków wynika jednak, że wojsko na wszystkich drogach urządziło blokady, a milicja wykazywała bojową postawę ("wszystkie posterunki podminowane" - zauważał "Tygrys").
27 grudnia 1946 r. patrol "Tygrysa" ponownie wyruszył do akcji. Zatrzymał na drodze samochód ciężarowy, załadował się na niego i pojechał na operację do gminnej miejscowości Peterswalde (Pietaszewo, Pietrzwałd), a następnie w rejon Jezioran pow. Lidzbark Warmiński. Występując jako grupa UBP z zaskoczenia rozbroił posterunek MO w Peterswaldzie i zlikwidował przygotowania do wyborów w tejże gminie, potem zaś pod Jezioranami rozbroił z zaskoczenia dwa posterunki MO w miejscowościach Siegfriedswalde (obecne Radostowo?) i Lamkowo. Patrol partyzancki po opuszczeniu Lamkowa był ścigany przez grupę operacyjną na dwóch samochodach, lecz dość szybko zdołał ją "zgubić". Część zdobycznej broni zniszczono i wyrzucono, część, jak wynika z zapisków "Tygrysa", przekazano "porządnym ludziom" z którymi patrol miał kontakt. Podczas akcji w Pietrzwałdzie ujęto sekretarkę tamtejszej gminy łucję Anatolak będącą członkiem ZWM i PPR - a zarazem i współpracowniczką resortu bezpieczeństwa (została ona rozstrzelana 28 grudnia 1946 r. w rejonie m. Kot, pow. Nidzica).
Podczas akcji w Peterswalde patrol uprowadził ze sobą kilka osób i podjął próbę wcielenia ich w swe szeregi. Byli to Hipolit Moskalik (wójt tamtejszej gminy), UB-owiec Tadeusz Lewandowski oraz ORMO-wcy Henryk Bogusz i Jan Kempkiewicz. W dniu 29 grudnia odebrano od nich przysięgę, która miała improwizowaną formułę, bez wymieniania nazwy jakiejkolwiek organizacji. Odwoływała się do służby Bogu i Polsce, prawa partyzantów i walki o niepodległość przeciw komunizmowi. Powiększenie grupy tym sposobem nie było dobrym pomysłem. Nowi "partyzanci" nie byli ochotnikami, wcielenie do oddziału uratowało ich od śmierci, lecz nie mieli najmniejszej ochoty na pozostanie "w lesie". Pierwszy z nich, ORMO-wiec Jan Kemkowski uciekł w dniu przysięgi. Dwaj następni - Tadeusz Lewandowski i Henryk Bogusz zbiegli z posterunku wartowniczego 3 stycznia 1947 r. Wbrew ocenie wyrażonej w zapiskach "Tygrysa" zbiegowie zameldowali się z bronią w PUBP w Lidzbarku Warmińskim, co i tak nie uchroniło ich przed aresztowaniem. Także 29 grudnia 1946 r. o godz. 18 patrol "Tygrysa" zaatakował posterunek MO we wsi Kot gm. Jedwabno pow. Nidzica. Załoga posterunku nie dała się jednak zaskoczyć i rozbroić, podjęła zdecydowana obronę otwierając ogień i rzucając granaty. Partyzanci musieli wycofać się. Zlikwidowano jedynie komendanta posterunku, członka PPR Eugeniusza Karwowskiego, który wcześniej wpadł w ręce partyzantów.
Pościg idący śladem patrolu "Tygrysa" dopadł go 31 grudnia 1946 r. w leśniczówce Nielsce. Partyzanci po krótkiej wymianie ognia zdołali jednak oderwać się od pogoni. Grupa operacyjna UBP poszukująca partyzantów spaliła budynek, w którym patrol "Tygrysa" zatrzymali się na postój, a także odnalazła część zniszczonej i porzuconej broni pochodzącej ze zdobyczy na MO. Funkcjonariusze UBP dokonali także aresztowań szeregu osób oskarżonych o udzielanie pomocy partyzantom (łącznie pod tym zarzutem aresztowano 9 osób, w tym Aleksandrę Smorczewską - siostrę "Sroki" i "Słowika", a także wszystkich pracowników UB, MO oraz członków PPR i ORMO, którzy zostali zatrzymani przez partyzantów i zostali puszczeni wolno lub uciekli).
W dniu 8 stycznia 1947 r. patrol zatrzymał się na postój w miejscowości Gloa. W tym rejonie "Tygrys" zarządził dwudniowy odpoczynek. 9.1.1947 r. patrol ujął dezertera z LWP, który podając się za partyzanta "nakładał liczne kontrybucje i rabował”. "Tygrys" nakazał sołtysowi wsi dostarczyć bandytę do UBP. Jeszcze tego samego dnia zarządził wymarsz patrolu w kierunku Szczytna, do miejscowości Worfengrund, rozpoczynając tym samym odwrót na Białostocczyznę, do macierzystego obwodu bielskiego. Następnego dnia wyruszono do miejscowości Jedzwalde.
Maszerowano bardzo ostrożnie, starając się zacierać ślady. Napotykana ludność sygnalizowała obecność dużych sił wojska na trasie przemarszu. Zauważono też, że grupy wojska lub UB posługujące się samochodami penetrują pojedyncze kolonie. 14/15 stycznia nocowano w Rucianem, zaś 15/16 stycznia w miejscowości Klaine Latania. W dniu 16 stycznia przekroczono szosę Wielbark - Radzym. Od kilku dni pogorszyły się warunki terenowe. śnieg utrudniał maskowanie śladów, a jednocześnie w wyniku ocieplenia zaczął topnieć, przez co teren stał się mokry utrudniając marsz. 16 stycznia patrol znalazł się już na terenach objętych działalnością grup partyzanckich XVI Okręgu NZW dowodzonych przez chor. Józefa Kozłowskiego „Lasa”. Zapiski "Tygrysa" z tego okresu zawierają bardzo ciekawe uwagi na temat stosunku miejscowej ludności do władz komunistycznych, wyborów do Sejmu, a także na temat wysokiej jakości pracy siatki terenowej NZW. W dniu 18 stycznia 1947 r. przy pomocy gospodarza z siatki terenowej nawiązano łączność z oddziałem partyzanckim Pogotowia Akcji Specjalnej NZW dowodzonym przez Piotra Macuka "Sępa" i Bolesława Szyszko "Klona" . Kontakt z partyzantami NZW okazał się jednak trudny, gdyż podejrzewali iż patrol "Tygrysa" może być grupą pozorowaną UBP. Dopiero gdy "Tygrys" poszedł do nich sam, bez broni, zabierając prowadzoną przez siebie dokumentację, uwierzyli mu. W rezultacie patrol został przeniesiony na zaufaną "melinę" NZW, bardzo dobrze zakonspirowaną. Następnego dnia okazało się jednak, że wątpliwości narodowców nie zostały całkowicie rozwiane. Wieczorem na
kwaterę patrolu przyszło trzech ludzi z NZW, ubezpieczanych przez cały oddział. Narodowcy brali pod uwagę możliwość rozbrojenia patrolu "Tygrysa", ten jednak ponownie zdołał ich uspokoić i przekonać, że dowodzi prawdziwą grupą partyzancką. Z kwatery NZW grupa miała podjąć dalszy "odskok". Powrót patrolu miał odbywać się teraz przy pomocy zorganizowanych przez żołnierzy NZW sań. Por. "Tygrys" jeszcze na Mazurach zaplanował ten etap "odskoku" liczący 220 km, zamierzając w cztery dni pokonywać odpowiednio 75, 85, 48 i 12 km dziennie. Kolejne odcinki miały prowadzić do Klimek, Milewa, Uszy i Kalinowa (łącznie do przejechania 61 wiosek, jak obliczał por. "Tygrys").
Od tej chwili organizację przerzutu patrolu "Tygrysa" wzięła na siebie sieć terenowa NZW. Zorganizowano rozpoznanie, wskazując przez jakie wioski patrol będzie mógł przesuwać się bezpiecznie, wynajęła też podwody. Wyruszono 20 stycznia wieczorem, docierając nad ranem następnego dnia do Czerlonki. Stąd 21 stycznia wieczorem osiągnięto miejscowość Dombek. Tutejsza ludność, jak dowiedziano się, w ogóle nie brała udziału w wyborach i była nastawiona bardzo niechętnie do władz komunistycznych i wojska "berlingowskiego". 22 stycznia przejechano przez rzekę Rozogę a następnie przez Narew. Posuwano się bez mapy, biorąc miejscowych przewodników. Tu urywają się zapiski "Tygrysa" i dalszy przebieg wydarzeń znamy już z tylko z raportów PUBP w łomży. Wiadomo, że poprzez Chmielewo patrol pojechał do wsi Gumowo. Akurat odbywało się w niej wesele i partyzanci byli miłymi gośćmi dla patriotycznie nastawionych mieszkańców. Wydaje się, że patrol "Tygrysa" podczas wykonywania zadania osiągnął pewną granicę zmęczenia psychicznego i fizycznego. Jeszcze w trakcie pobytu na Mazurach "Tygrys", który na ogół świetnie dawał sobie radę, zaczął popełniać błędy. Jego ludziom także zaczęły już "puszczać" nerwy (np. fałszywy alarm w nocy 15/16 stycznia). Zetknięcie się z powszechnie życzliwą postawą ludności i opieką siatki NZW w łomżyńskiem - bezpośrednio po okresie ogromnego napięcia psychicznego i zmęczenia fizycznego towarzyszących rajdowi w b. Prusach - uśpiło czujność "Tygrysa" i jego żołnierzy. Można zaryzykować tezę, że po prostu zaczęli się czuć zbyt bezpiecznie. Tymczasem okres wyborów w powiecie łomżyńskim nie przebiegał spokojnie. W terenie stale działały grupy operacyjne złożone z funkcjonariuszy UBP i KBW oraz żołnierzy LWP, przeprowadzające aresztowania ludności według list przygotowanych przez PUBP w łomży. Jedna z takich grup, dowodzona przez st. Sierz. UBP Romana Płockiego, złożona z 4 referentów PUBP w łomży oraz 2 oficerów i 28 żołnierzy 62 pp LWP poruszając się na 2 samochodach ciężarowych wyjechała późnym wieczorem 22 stycznia 1947 r. z łomży na operację w gminie Lubotyń. Jej zadaniem było przeprowadzenie aresztowań mieszkańców kilku wiosek na podstawie list przygotowanych przez PUBP. O pierwszej w nocy następnego dnia aresztowała czterech mieszkańców wsi Gniazdowo, po czym podzieliła się na dwie podgrupy. Jedna z nich, dowodzona osobiście przez sierż. Płockiego (l pracownik UB, l oficer + 14 żołnierzy) zaraz za Gniazdowem natknęła się na dwie furmanki jadące z Chmielewa. Aresztowani furmani poddani szybkiemu śledztwu zeznali, że przewozili partyzantów. Zabierając ze sobą pechowych woźniców grupa operacyjna odjechałam do Lubotynia, skąd pieszo poszła do Chmielewa. Partyzantów we wsi już nie było, dowiedziano się jednak, że w niedalekim Gumowie jest wesele. Sierż. Płocki postanowił sprawdzić tę wieś i poprowadził do niej swych podkomendnych. Należy zauważyć, że zastępca szefa PUBP w łomży ppor. Rewucki podawał w swym "raporcie specjalnym" skierowanym do szefa WUBP w Białymstoku, iż grupa już wyjeżdżając z łomży miała informacje na temat wesela w Gumowie i otrzymała zadanie skontrolowania tej wioski. Bardziej wiarygodny wydaje się jednak raport dowódcy grupy operacyjnej, st. sierż. Płockiego sporządzony bezpośrednio po powrocie z akcji, w którym nie ukrywał on przypadkowego charakteru wydarzeń, które sprawiły, iż grupa mająca zupełnie inne zadanie zdecydowała się na udanie do Gumowa. Po dotarciu do Gumowa grupa operacyjna okrążyła dom weselny. W chwili gdy funkcjonariusz UBP i oficer LWP zbliżyli się do wejścia, z domu wyszedł partyzant - bez broni długiej (w późniejszym raporcie szef PUBP w łomży opisał go, niezgodnie z prawdą, jako wartownika). Kompletnie zaskoczony, został natychmiast po cichu "zdjęty" i rozbrojony. Dwaj następni partyzanci, którzy wyszli z domu weselnego, zostali zapytani przez stojącego 6 metrów od drzwi sierż. Płockiego, kim są. Odpowiedzieli, że - "wojsko". Płocki zażądał, by ich dowódca podszedł do niego bez broni w celu porozumienia się. Por. „Tygrys” spełnił jego życzenie (zachowując jednak jeden ze swych pistoletów) i rozpoczął rozmowę z funkcjonariuszem UB, biorąc go zapewne za miejscowego partyzanta. Tak Płocki opisał dalszy rozwój sytuacji: "...wyszedł do mnie ubrany po wojskowemu jako porucznik dowódca bandy, po zapytaniu się przeze mnie z jakiego pułku pochodzi odpowiedział mi, że z 6-ej Brygady Wileńskiej, więc ja odebrałem temu porucznikowi broń: pistolet siódemkę belgijkę i odprowadziłem go do następnego budynku, tam porozmawiałem z nim i dowiedziałem się, że jest to oddział bandycki" .
"Tygrys" oraz wcześniej "zdjęty" jego podkomendny zostali odprowadzeni na tyły, gdzie pilnował ich osobiście dowódca grupy operacyjnej i jeden z żołnierzy. Jednocześnie Płocki wysłał dwóch gońców do drugiej części grupy operacyjnej, przeprowadzającej aresztowania w niedalekiej wsi Rogowo. Do domu weselnego poszedł oficer 62 pp wraz z kilkoma żołnierzami. Raport UBP nie opisuje przebiegu rozmowy jaka miała tam miejsce, ale można przypuszczać, że berlingowcy podali się za partyzantów, gdyż najpierw wyprowadzili "Hankę", a po 10 minutach kpr. pchor. ,,Anglika", rozbrajając ich następnie.
Pozostałych czterech członków patrolu "Tygrysa" znajdowało się w domu na krańcu wioski. Poszedł do nich ponownie gorliwy oficer 62 pp z trzema swymi ludźmi. Zamierzał i tych wziąć podstępem, gdyż tym razem powiadomił ich, że są wzywani przez por. "Tygrysa". Początkowo uwierzyli, gdyż zabrali broń i szykowali się do wyjścia, lecz coś musiało wzbudzić ich nieufność. Ostatecznie odmówili udania się z wojskowymi. Wówczas wezwano ich do poddania się. Odpowiedzieli, że "będą się bronić do ostatka, a żywcem wziąć się nie dadzą". Nastąpił dramatyczny moment, obie strony trzymały broń w rękach, w końcu jednak partyzanci pozwolili berlingowcom opuścić budynek. Może liczyli, że sprawa "rozejdzie się po kościach", jak to często bywało przy spotkaniach z wojskiem. Niestety tym razem wojsko miało nadzorców z UBP, zresztą dowódca plutonu 62 pp sam również wykazywał jakąś chorobliwą gorliwość.
Zaczynało już świtać, o 6.30 do Gumowa dotarła oczekiwana druga część grupy operacyjnej. Sierż. Płocki zażądał, by por. "Tygrys" wezwał swych ludzi do złożenia broni, ten jednak odmówił. Pracownicy UB i oficerowie LWP dysponując prawie dziewięciokrotną przewagą postanowili przeprowadzić szturm na budynek w którym znajdowali się partyzanci. O godzinie siódmej rano grupa operacyjna rozpoczęła ostrzał budynku zajmowanego przez czterech partyzantów. żołnierze i pracownicy UBP obrzucili też obiekt granatami. Był już jasny dzień, partyzanci nie mieli szans na wyrwanie się z okrążenia. Podpalone przez atakujących gospodarstwo zaczęło szybko płonąć. Podjęta w tych warunkach próba przebicia nie powiodła się. Tak ostatnie chwile resztek patrolu "Tygrysa" opisał dowódca grupy operacyjnej w swym raporcie: "...zaczęliśmy zdobywać dom szturmem, strzelając z RKM-ów i KB-eków oraz rzucając granatami. Budynek w którym byli bandyci zaczął się palić lecz bandyci nie przerwali ognia do ostatniej chwili, aż zaczęło się wszystko obwalać z góry na nich, wtedy wyskoczyło już z ognia trzech bandytów na których płonęły ubrania i dwóch było rannych, natomiast czwarty bandyta przeszyty w domu serią kul z RKM-u spalił się z pistoletem w ręku. W budynku, w którym nie pozostało nic, wszystko spłonęło. Gospodarz domu z żoną i troje dzieci zostali przy życiu, ponieważ wyszli jak tylko zaczął się palić dom. Wszystko im się spaliło".
Z "raportu specjalnego" zastępcy szefa PUBP w łomży ppor. Rewuckiego wynika, iż partyzantem, który odmówił złożenia broni i do końca bronił się w płonącym domu był Henryk Smorczewski "Sroka", "Kubuś". Już po nieudanej próbie przebicia się podjętej przez trójkę partyzantów, "Sroka" miał być jakoby ponownie wezwany do złożenia broni, nie wyszedł jednak z płonącego budynku. Ciężkie rany odnieśli Mieczysław Smorczewski "Słowik" i Bolesław Czubaszek vel Czubaszow "Czarny". Grupa operacyjna zdobyła l rkm, 2 PPSz, 7 pistoletów i 18 granatów. Reszta broni spaliła się (3 rkm, 2 PPSz, 2 pistolety, 16 granatów) 18. Straty atakujących ograniczały się do jednego ciężko rannego żołnierza 62 pp. Już po zakończeniu walki grupa operacyjna otrzymała dalsze wsparcie - przyjechały dwa samochody ciężarowe załadowane pododdziałem 38 pp LWP. Załadowano na samochody ujętych partyzantów oraz wcześniej aresztowanych cywilów i konwój pojechał do łomży, gdzie więźniowie zostali przekazani w ręce funkcjonariuszy PUBP. Natychmiast rozpoczęło się śledztwo, które w pierwszym etapie dało dokładne dane personalne wszystkich ujętych. Dalsze śledztwo musiało przynieść pożądane przez "resort" rezultaty, gdyż ppor. Rewucki mógł napisać w końcowym fragmencie swego raportu: "Tygrys" dąje materiał na powiat Bielsk Podlaski na "Ryka", "Kreta", "Wiktora" i na jednego księdza z PSL. Dalsze dokładniejsze dane podamy w jak najbliższym czasie". Działalność patrolu "Tygrysa", która zakończyła się tak tragicznie w Gumowie, trwała blisko cztery miesiące (w tym rajd pruski dwa miesiące). Tygrys" początkowo zupełnie dobrze radził sobie w obcym i nieznanym terenie, wykazując inicjatywę, a nawet brawurę. Sama technika prowadzenia działań wskazuje na korzystanie z doświadczeń pododdziałów 5 i 6 Brygady Wileńskiej. Posługiwał się różnorodnymi środkami lokomocji do dalekich przerzutów (w tym - podobnie jak ppor. "Lufa" - zdobycznymi samochodami), często występował jako grupa wojskowa lub UB, ludność traktował dobrze, zawsze płacąc za zaopatrzenie i żywność, stale zmieniał miejsce postoju i starał się zacierać za sobą ślady. W czasie rajdu pruskiego zaatakował pięć posterunków MO. Cztery spośród nich rozbił zdobywając dużo broni, zaś jednym przypadku w wyniku oporu milicjantów został odparty. Zdobył samochód z funkcjonariuszami UBP, zlikwidował jednego funkcjonariusza i dwoje agentów resortu. Rozbił przygotowania do wyborów w dwóch gminach, a także wykonał kilka pomniejszych akcji.
W ostatecznym rachunku przeprowadzona przez niego operacja zakończyła się jednak niepowodzeniem, gdy po wykonaniu rozpoznania na terenie b. Prus dał się zaskoczyć UBP w drodze powrotnej do macierzystego obwodu bielskiego. Na porażce patrolu zaważyły przede wszystkim błędy popełnione przez jego dowódcę w ostatnim etapie działań w łomżyńskiem, zwłaszcza zupełnie niepotrzebne zatrzymanie się w nocy 23/24 stycznia w Gumowie zamiast kontynuowania marszu. Opisany powyżej rajd patrolu "Tygrysa" jest jedyną operacją wykonaną przez jednostki 6 Brygady Wileńskiej w b. Prusach Wschodnich, która w przeciwieństwie do 5 Brygady - konsekwentnie trzymała się terenu Podlasia.
Cytat z WMFP - autorstwa usera KWJ -http://www.wmfp.pl/forum/viewtopic.php?t=395
zisio8219
St. chorąży
St. chorąży
 
Posty: 256
Dołączył(a): 9 lip 2014, o 15:30

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez KOZAK » 9 lip 2015, o 11:53

W lesie pod Łaniewem, jest do dnia dzisiejszego pomnik upamiętniający śmierć obywatela Walczaka.
Invenire-Salvum
Avatar użytkownika
KOZAK
Generał Brygady
Generał Brygady
 
Posty: 905
Dołączył(a): 8 cze 2014, o 07:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 5 lis 2015, o 13:01

Mam tekst na tablice,potrzebuje weryfikacji i akceptacji.

TEKST GŁOWNY:
V i VI Brygada Wileńska AK
V Wileńska Brygada AK [zwana również "Brygadą Śmierci"] dowodzona przez mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" była jednym z najbitniejszych oddziałów partyzanckich Wileńskiego Okręgu AK. W okresie okupacji niemieckiej działała w wyjątkowo trudnych warunkach, mając przeciwko sobie zarówno Niemców, jak i partyzantkę sowiecką, zwalczającą Armię Krajową. Brygada walcząc z dwoma wrogami odnosiła znaczne sukcesy bojowe. Po lipcu 1944 [akcja "Burza"] część żołnierzy V Brygady zdołała przedostać się za "linię Curzona", na teren tzw. "Polski lubelskiej", gdzie pod rozkazami mjr. "Łupaszki" kontynuowała działalność niepodległościową jeszcze przez wiele lat po wojnie. Działalność oddziałów partyzanckich V i VI Brygady Wileńskiej w okresie powojennym stała się swego rodzaju fenomenem w historii walk podziemia antykomunistycznego w Polsce, oddziały podległe mjr. "Łupaszce", a później kpt. "Młotowi", charakteryzował rzadko spotykany rozmach działania.Swoją działalnością objęły one znaczne obszary Polski północnej i północno-wschodniej. W różnych okresach operowały na terenach od woj. zachodniopomorskiego, przez woj. gdańskie, bydgoskie, olsztyńskie, warszawskie, białostockie i lubelskie, aż po wschodnią granicę Polski. Szwadrony V Brygady Wileńskiej nie wiązały się na dłużej z jakimś terenem, nie miały stałych baz. Działały jako grupy lotne, stale zmieniając miejsce postoju. Wykorzystując zdobyczne samochody pokonywały w krótkim czasie nawet znaczne odległości - po kilkaset kilometrów. Działały grupami liczącymi 15-30 ludzi, których całe zaopatrzenie mieściło się w chlebakach. Braki w amunicji, prowiancie i wyposażeniu uzupełniano w akcjach bojowych. W podobny sposób działały na Podlasiu pododdziały VI Brygady w latach 1947-1948, z tym jednak, że "Młot" posiadał silne oparcie w terenie. Istotną cechą antykomunistycznej działalności V i VI Brygady Wileńskiej była jej konsekwencja. Pomimo akcji "rozładowywania lasów" prowadzonej przez poakowskie ośrodki dowódcze [DSZ, WiN] oraz dwóch amnestii ogłoszonych przez MBP, działalność ta trwała nieprzerwanie do lat 1948-1949, a w szczątkowej formie do 1952. Można sądzić, że na fakt owej konsekwencji duży wpływ miał skład osobowy oddziałów dowodzonych przez mjr. "Łupaszkę" i kpt. "Młota". Żołnierze AK z Wileńszczyzny, służący pod ich rozkazami, niejednokrotnie już się przekonali, czego można się spodziewać po systemie komunistycznym. Także wśród żołnierzy pochodzących z Podlasia przeważał element nie tylko ofiarny i patriotyczny, ale i nie mający złudzeń, co do przyszłości Polski pod rządami komunistów. Rezultaty działalności skromnych sił, jakimi w latach 1944-1949 dowodził mjr "Łupaszka" i kpt. "Młot", były zdumiewające. Według niepełnych danych oddziały V i VI Brygady Wileńskiej wykonały około 550 różnych akcji bojowych. Końcowy okres działalności VI Brygady w latach 1950-1952 pod komendą kpt. "Huzara" przyniósł dalszych około 90 akcji, głównie z zakresu samoobrony. W trakcie działań bojowych, a także w wyniku represji i wyroków, zginęło około 160 żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej.
Warto pamiętać, że partyzantka "Łupaszki" prowadzona była w "rycerskim" stylu, co wówczas nie zawsze stanowiło regułę. Nawet dokumenty UBP i KBW podkreślały dyscyplinę panującą w szeregach V i VI Brygady Wileńskiej oraz wybitnie ideowy - "polityczny" - charakter ich działalności. Zwracały też uwagę na zwalczanie przez nie bandytyzmu, stanowiącego prawdziwą plagę niektórych terenów po wojnie.
To dopiero późniejsza propagandowa literatura stworzyła wizerunek "ryżego herszta" i "kulawego watażki", czyli mjr. "Łupaszki" i kpt. "Młota". W rzeczywistości byli to niezłomni patrioci i wybitni dowódcy partyzanccy.
do tego tekstu to zdjecie
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 5 lis 2015, o 13:05

TEKST NA DOKŁADKE JAKO DOWÓD DZIAŁAN BRYGAD

Rajd por. Henryka Mieczkowskiego „Tygrysa”
na teren Warmii i Mazur
7 grudnia 1946 roku grupa „Tygrysa” wysiadła na stacji w Szczytnie i jeszcze tego samego dnia znalazła się w pobliskich lasach. Maszerując nocą w trudnym terenie, patrol przeszedł około 45 km i znalazł się pod Olsztynem. Po ominięciu Olsztyna dotarł do Gutkowa, następnie skręcił na północ i udał się w kierunku Dobrego Miasta, nocował w okolicy Bukwałdu. Przez kilka kolejnych dni przebywał na Warmii w rejonie Dobrego Miasta, Ornety, Lidzbarka Warmińskiego. Grupa „Tygrysa” zatrzymywała się na noclegi u ludności dobrze nastawionej do partyzantów. „Tygrys” za noclegi i żywność zawsze płacił tutejszym mieszkańcom. Od 16 grudnia patrol „Tygrysa” wykazywał dużą aktywność jak na tak niewielką grupę. W dniu tym rozbroił posterunek MO i grupę wojska w miejscowości Lubomino (pow. Lidzbark Warmiński). Rozbrojono trzech milicjantów, oficera i sześciu żołnierzy. Zdobyto LMG, 7 PPSz, 3 kbk, MP, 3 pistolety, 14 granatów, 680 szt. amunicji. 23 grudnia w miejscowości Lanien (pow. Lidzbark Warmiński) dokonano rekwizycji w miejscowej spółdzielni. Zatrzymano także samochód z dwoma funkcjonariuszami UBP z Lidzbarka Warmińskiego, jednego z nich – Edwarda Walczaka – rozstrzelano, drugi obiecał poprawę. Tego samego dnia w miejscowości Basino zlikwidowano aktywistę PPR Pawła Rasina.
por. Henryka Mieczkowskiego.
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 5 lis 2015, o 13:09

I "ŁUPASZKA " Krótki życiorys

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka". Do 1939 d-ca 2. szwadronu 4. p.uł. Zaniemeńskich w Wilnie, uczestnik wojny obronnej 1939 w ramach Armii "Prusy" i Grupy Operacyjnej gen. bryg. Władysława Andersa [d-cy Nowogródzkiej Brygady Kawalerii]. Organizator i dowódca V Wileńskiej "Brygady Śmierci" AK, wraz z którą odniósł szereg zwycięstw nad oddziałami niemieckimi, litewskimi i sowiecką partyzantką. Po przedarciu się na Białostocczyznę dowódca oddziału partyzanckiego Białostockiego Okręgu AK-AKO, przekształconego wiosną 1945 w V Wileńską Brygadę AK.
Od grudnia 1945 członek Komendy Eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK. Od kwietnia 1946 d-ca oddziałów partyzanckich nawiązujących do tradycji V i VI Brygady Wileńskiej, operujących na terenach Pomorza Zachodniego, Wschodniego, Borów Tucholskich, Warmii i Mazur, Białostocczyzny i Podlasia. Aresztowany 30 czerwca 1948 na Podhalu w ramach ogólnopolskiej akcji UB wymierzonej w środowiska wileńskie.
Zamordowany w więzieniu mokotowskim 8 lutego 1951.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez zisio8219 » 8 lis 2015, o 18:58

Tablica.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
zisio8219
St. chorąży
St. chorąży
 
Posty: 256
Dołączył(a): 9 lip 2014, o 15:30

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez zisio8219 » 8 lis 2015, o 19:04

c.d.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
zisio8219
St. chorąży
St. chorąży
 
Posty: 256
Dołączył(a): 9 lip 2014, o 15:30

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez zisio8219 » 8 lis 2015, o 19:15

Zdjęcie poglądowe można zobaczyć na tej stronie:

http://www.wichrowo.olsztyn.lasy.gov.pl/obiekty-edukacyjne#.Vj-QaejRnY8
zisio8219
St. chorąży
St. chorąży
 
Posty: 256
Dołączył(a): 9 lip 2014, o 15:30

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez ZŁOTY » 8 lis 2015, o 20:30

ok jutro zobacze co mam u siebie i kupie impregnat
Około 1 lutego ruszyliśmy na miasto Гутштадт.O godzinie 23-ciej jako pierwszy wdarł się do miasta z grupą szturmową kapitan Олейник (Olejnik). Około 3-ciej nad ranem nad miastem powiewał już czerwony sztandar. Było wiele zdobyczy i jeńcy, jeńcy, jeńcy...
Avatar użytkownika
ZŁOTY
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży
 
Posty: 177
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 19:53

Re: "ŁUPASZKA"

Postprzez janhus7 » 10 lis 2015, o 19:18

Tekst ok.
przydało by się więcej zdjęć.
Oraz mapka z zaznaczonym miejscem domniemanej bazy koło Babki - oz zaznaczymi liniami łączącymi bazę z miejscami akcji Patrolu Tygrysa: Lubomino, Międzylesie, itd.
Tekst o tym miejscu trzeba zacząć - Ustne przekazy lokalnych mieszkańców wskazują okolice łąki Babki - jako lokalizację bazy wypadowej oddziałów Łupaszki. Istnienie tajnej bazy w pobliżu leśniczówki Babka - wg ustnych przekazów było powodem spalenia leśniczówki. Baza mogła być zbudowana w 1946 roku, jako bazy wypadowej mógł jej używać Patrol Tygrysa w grudniu 1947 roku.
Piotr
janhus7
Chorąży
Chorąży
 
Posty: 215
Dołączył(a): 8 cze 2014, o 21:39
Lokalizacja: Olsztyn

Następna strona

Powrót do II. Wojna Światowa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron